Dlaczego właśnie Springer Spaniel?

 

Moi rodzice długo zastanawiali się jaką rasę psa wybrać. Ojciec polował, potrzebował więc towarzysza łowów, mama chciała, żeby był łagodny i cierpliwy dla dzieci i skory do zabaw (ja miałam kilka miesięcy, moja siostra dziewięć lat) i oczywiście musiał być "piękny". Wertowali książki o rasach psów, rozmawiali ze znajomymi, dzwonili do Związku.

Gdy natknęli się w pewnej książce na zdjęcie springera (chyba był to GREIF vom Techernsee), decyzja zapadła.
Springerów nie było w Polsce dużo, ale znaleźli hodowlę i w mroźny, niedzielny marcowy poranek 1979 roku ojciec wybrał się kolejką podmiejską po szczeniaka. Byłam za mała, aby to pamiętać, ale mama opowiadała, że jak zobaczyła to małe, zmarznięte nieszczęście, to serce jej się krajało. To była miłość od pierwszego wejrzenia.


Ja czyli Justyna, moja siostra Anka, Jaga, Bella mojej chrzestnej
(biały pies) i kotka, której imienia nie pamiętam.
Zdjęcie zostało zrobione w czasie wakacji
u mojej chrzestnej, na Kaszubach.

Jaga, jeszcze nieco mokra....

"Jaga" IZYDA z Młocińskiego Lasku była cudownym psem myśliwskim. Niezmordowanym w pracy w wodzie, niezależnie od warunków atmosferycznych. Pamiętam, że jak wracali z polowania, Jaga padała pod stołem w kuchni i nie wstawała dwa dni, ale ojciec mówi, że nigdy nie okazywała zmęczenia w czasie pracy.
Odeszła tragicznie. To było wiosną, miała akurat szczeniaki. Mama wyszła z nią na spacer, a gdy wróciły, Jaga poszła do dzieci, położyła się przy nich i zaczęła zdychać. Nic nie pomogło, że weterynarz mieszkał w tym samym bloku, na ratunek nie było już szans. Miałam zaledwie pięć lat, ale pamiętam ten dzień, jakby to było wczoraj. Jej oczy pełne miłości i bólu.
W tym miocie była tylko jedna suczka, "Kora" KORA Jaga z Szemreyc (AKI z Kogutkowa x IZYDA z Młocińskiego Lasku) i ona została z nami. Po matce przejęła ogromną pasję. Do dziś w naszym Kole można usłyszeć opowieści o tym, jak Kora płynie po kaczkę, po drodze zauważa drugą i .... Wszyscy myśleli, że przyniesie jedną i wróci po drugą. Ale nie.... Z kaczką w pysku podpłynęła do drugiej, chwyciła ją, chwilę trwało, zanim udało jej się równocześnie chwycić obydwie i spokojnie podpłynęła do brzegu i oddała zdobycz ojcu.


Kora miała więcej szczęścia niż jej matka. Dożyła z nami sędziwego wieku. Odeszła zostawiając nam swoją córkę - Farę (FARA Izyda z Szemreyc) - która była z nami do 31 lipca 2002 roku.

Zakładając własną rodzinę wiedziałam, że springerów nie może w niej zabraknąć. Niestety w Polsce rasa ta nie była popularna, więc nie było łatwo znaleźć szczeniaka. W końcu jednak udało się...

rodzinka

Głównym założeniem naszej hodowli jest połączenie zdrowia, wybitnej użytkowości i doskonałego eksterieru. Bo tylko połączenie tych trzech wartości da nam prawdziwego SPRINGER SPANIELA ANGIELSKIEGO!!!!

wpe1.jpg (20519 bytes)